czując głęboką potrzebę pisania, kiedy zaczyna się pisać i nie wie się co, odczuwa się permanentną frustracje.
trzecioosobowa forma ma chyba służyć czemuś. niczemuś. może zdystansowaniu. nie, raczej nie. to taka moda. wszyscy tak piszą. piszę i ja. nie jest łatwiej.
jest trudniej. obsesyjna potrzeba rozmów z ludźmi. wtedy nie myślę, nie robię, nie zastanawiam się nad tym.
nad tym, czego się boję. a boję się przeraźliwie. szukam, wciąż. czekam. nie wiem na co. bo nie chcesz, nie możesz, mówisz nie, a ja nie mówię tak. nic nie mówię. i prowadząc rozmowy o niczym (albo przesadnie czymś) chcę ci powiedzieć, to co zawsze. tego czego nie umiem. a ty nie widzisz. wciąż, w ogóle, bo nie chcesz.
nie mogę ponazywać relacji w swoim życiu, wszystko traci swoją funkcję.
(poza tym jestem chora i biorę leki. i zbliża się sesja, a ja znowu nic nie wiem i nic nie umiem. znowu wszystko odłożone na potem, kiedyś. źleźleźle.)